Kiedy…

Kiedy z sufitu zamiast żarówki wiszącej na kablu wisi normalna lampa tymczasowość znika. Kiedy okno zostanie przysłonięte zasłoną z firanką prywatność nabiera innego znaczenia. Kiedy uśmiech pojawia się na samą myśl o czymś radość życia powraca. Kiedy kolejny weekend z rzędu nie ma mnie w domu tylko jestem w górach czuję, że mogę oddychać. Kiedy sukienka ubrana „od święta” sprawia, że ktoś nas nie poznaje na ulicy atrakcyjność budzi się na nowo. Kiedy książka czytana w drodze do pracy skraca nam czas, deszcz za oknem jakby mniej przeszkadza.
Ale kiedy wychodząc z pracy po raz kolejny właśnie zaczyna się ulewa i burza myślę sobie, że większego farta chyba nikt nie ma w życiu niż ja ;)

środowisko naturalne

Wymyśliłam to dzisiaj… Gdyby w formularzach urzędowych czy też różnych innych była rubryka „środowisko naturalne” wpisywałabym „góry” a pod spodem dopisywała na czerwono „na wygnaniu – przykuta do klawiatury”.

Drugi etap diety. Jeden posiłek więcej, równoznaczne z mniejszymi porcjami pozostałych ;p ciekawe jak się można nasycić 75g serka wiejskiego z małą kromką chleba ;)