autor

Ten użytkownik nie wpisał jeszcze żadnych informacji o sobie.


Wpisy autor

Sto lat Staruszku!

Kilka dni temu miałeś urodziny. 15te. Bosz, to już tyle lat, a zaczęło się jakby niedawno i „na chwilę”.

Jedno się od tamtego czasu zmieniło bez odwrotu. Oboje jesteśmy starsi o te piętnaście lat i bogatsi o własne doświadczenia. Tyle, że ty o nich pamiętasz a ja staram się o nich zapomnieć.

Koniec i początek, czyli jak to bywa w Sylwestra.

W końcu. Koniec tego roku. Już nie mogłam się tego ostatniego dnia roku doczekać. Dokładnie 2 lata temu wprowadziłam się na własne M. Cudowne uczucie. Mój dom – moja twierdza! Nie zrozumie ten, kto tego nie zaznał. I tak właśnie czuje się „u siebie”.
Przez te ostatnie 365 dni strasznie dużo się wydarzyło. Nie wszystko pozytywne, radosne i warte zapamiętania. Dlatego tak bardzo się cieszę, że od jutra będzie można zacząć od nowa. Trochę iluzorycznie, ale od nowa. Pamiętam jak rok temu jakoś jesienią, na imprezie firmowej mieliśmy „mini sesję” z wróżką. Strasznie sceptycznie byłam do niej nastawiona, ale powiedziała masę rzeczy prawdziwych o mnie, o mojej przeszłości – wiem, że część z nich jest na tyle uniwersalna, aby można było to wszystko ponaginać, ale jednak jakieś szczegóły się zgadzały. Powiedziała też jedną rzecz o przyszłości i kazała poczekać… strasznie jestem ciekawa czy się sprawdzi to, o czym mówiła tak bardzo zagadkowo.
Ciesze się, że ten rok minął mi tak, jak zaczął się w pierwszym dniu, czyli w górach i w okół nich. Kurs przewodnicki w toku. Marzenie z dzieciństwa – kto powiedział, że nie mamy ich spełniać…? Szkoda tylko, że tak jak wtedy w tych górach, tak w tym roku przez życie łaziłam sama. Niby tyle ludzi dookoła, ale nikogo nie było. Przyjaciele pokazali za co ich stać – i to niekoniecznie pozytywnie. Niektórzy pokazali, że na ten tytuł nie zasłużyli sobie. Jak to było? „Boże chroń mnie przez przyjaciółmi. Z wrogami sobie poradzę sama!”. Pewnie dlatego też ostatni dzień zapowiada się podobnie. To kolejny powód, aby zacząć jutro do nowa. Z nowym nastawieniem i planem na siebie.
Ale, żeby nie było tak smutno to ten rok to były przecież przede wszystkim te moje góry, no i w końcu polubiłam Karkonosze! ;p, i była też ta wyczekana Szwecja i słoneczny Sztokholm we wrześniu na Mikołajki Londyn, a od lutego jestem szczęśliwą posiadaczką materaca w sypialni i cieszę się tą moją ulubioną w kolorze dojrzałego pomidorka ścianą. No i ten rok to też ludzie, którzy zaczarowali sobą w kilka chwil i nie pozwalają o tym i o sobie zapomnieć.
A plan na nowy rok jest taki, aby dotrwać do końca kwietnia i zdać najważniejszy na te pierwsze pół roku egzamin: egzamin z gór. A potem odpocząć. Bo jak pomyśle co mnie czego do tego czasu, to już jestem wykończona ;) No i trzeba wyszukać jakieś ciekawe bilety na urlop. A może kolejne europejskie stolice będzie można „odfajkować”…? Byłoby super!

A na razie zostało odliczanie do północy. A rano szybkie zakupy – szampan przecież musi być!
No to jeszcze zostało… jakieś 10h 50min…. :)